ZRZUĆ BAGAŻ

ZRZUĆ BAGAŻ

Przez dziesięć lat uwierały mnie buty. Nawet nie dlatego, że wychodziłam z założenia, że ma być pięknie, niekonicznie wygodnie. Nie dlatego, że nie potrafię dobrać sobie rozmiaru, czy nawet nie dlatego, że nienawidzę nosić skarpetek! Po prostu było mi niewygodnie. Wybierałam drogi łatwe, potem trudniejsze. Zdobyłam szczyty w tych butach. I tylko po drodze plastry w aptece dokupuje. Nauczyłam się już, że te na stopy są inne- grubsze. W tenisówkach z gumową podeszwą trafiłam na żwir, a kiedy założyłam obcasy przewróciłam się na tramwajowym schodku. Kalosze okazały się moją zmorą, bo co z tego, że nie przemokną, skoro zawsze trzeba do nich założyć skarpetki. I tak biegałam. W trampkach na uczelnie, w trampkach na randkę i pod biurkiem w pracy zmieniałam obcas na trampki. I te trampki mnie wciąż uwierały. I teraz już wiem. że te małe blizny na piętach nie są od butów. One są zwyczajnie od ciężaru, co go za sobą niesiemy. Całego bagażu na plecach, gdzie nawet kanapki z pasztetem czy zimnej lemoniady nie znajdziesz. Raczej dni poprzednie, trochę goryczy i przekleństw, jaki ten świat dla nas mało łaskawy się okazał. W bocznej kieszeni masz pretensje o ten dobry na dyplomie. A z tyłu na zamek zapinana kieszeń z kawałkami serca. Nieraz już ktoś Ci je połamał. Najgłębiej, w małej kieszeni chowasz wszystkie złe wspomnienia. I najrzadziej tam zaglądasz. Dobrze byłoby ją w końcu rozpakować. Poukładać. Zaakceptować.
Bo na boso i bez plecaka chodzi się lepiej.
Wygodniej.
Inaczej.

Skomentuj

*
**niepublikowany
*Link do strony http://
*

    Follow us on Instagram

    Produkt został dodany do porównania produktów!